sobota, 14 lipca 2018

Armadale, Wilkie Collins

wydawnictwo: MG 2016
liczba stron: 720
forma: ebook (Legimi bez limitu)

Nota wydawcy:

Do niemieckiego kurortu Wildbad dociera bardzo chory pacjent, Anglik wraz z młodą żoną i małym synkiem. Kiedy okazuje się, że nie ma dla niego szans na ratunek, postanawia na łożu śmierci napisać do syna list, w którym opowiada swoje burzliwe losy, historię zbrodni, którą popełnił i zawiera ostrzeżenie na przyszłość. Jest przekonany, że nieodkupiona wina przechodzi z rodzica na jego potomstwo i że syn człowieka, którego zamordował, może kiedyś zagrozić jego własnemu synowi.


Los jednak chce, że drogi obu młodzieńców spotykają się. Między mężczyznami nawiązuje się szczera przyjaźń. Choć obaj głęboko wierzą w siłę braterstwa i dobro, różne dziwne zbiegi okoliczności, stale przypominają im o wiszącym fatum. Obaj przyjaciele będą musieli stawić czoła rozlicznym zasadzkom i intrygom.


Ostatnio zachciało mi się wiktoriańskich klimatów, więc poszperałam trochę w necie, przejrzałam różne propozycje i stwierdziłam, że sięgnę po pisarza, którego jeszcze nie znam. Czytałam wiele książek tego gatunku, ale pan Collins mi zaimponował.
Zawiera wszystko, co lubię w tych powieściach - tajemnicę, powolność snucia fabuły, analityczne spojrzenie na naturę ludzką i szczęśliwe zakończenie. A także czarno-białe charaktery. Tak, wiem, że w życiu nie ma ludzi tylko dobrych i tylko złych, ale w powieściach to jest fajne, prawda? Z drugiej strony - nasz powieściowy czarny charakter nie do końca okazał się zły, coś tam drgnęło w tym zepsutym sercu.
Nie będę zdradzać rzeczy istotnych dla fabuły, polecam szczerze tę powieść zwłaszcza miłośnikom gatunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

inni czytali