czwartek, 19 lipca 2018

Kwinkunks, Charles Palliser

wydawnictwo: Zysk i S-ka 2003
liczba stron: 1145
forma: papierowa z biblioteki miejskiej w Dobrym Mieście
moja ocena: 10/10

Nota wydawcy:
John Huffam musiał poznać wiele aspektów życia, zanim się zestarzał dowiedział się, dlaczego ludzie mozolą i pracują ciężko w strasznych warunkach, dlaczego biedota przeszukuje śmierdzące zgnilizną śmieci w poszukiwaniu pożywienia oraz dlaczego zarówno szaleńcy, jak i ludzie będący przy zdrowych zmysłach głodują w zakładach dla umysłowo chorych. Nie wiedział jednak, dlaczego jakieś nie nazwane niebezpieczeństwo prześladowało go przez całe dzieciństwo, nękało jego matkę, a teraz zagraża jego życiu. Odpowiedź znajdowała się w sporządzonym pół wieku wcześniej dokumencie, który był źródłem skąpstwa, nienawiści, morderstwa i szaleństwa, który wpłynął na dzieje pięciu rodów i ukształtował życie Johna. Jego losy były ściśle związane z tajemniczym symbolem pięciu kwinkunksem.



Jak zwykle moja ocena jest subiektywna (bo jakaż może być w ogóle ocena, prawda?). Uwielbiam wiktoriańskie klimaty, a zatem i tę książkę pochłonęłam na wdechu. Tak wartka akcja, a przy tym wnikliwie i drobiazgowo opisane realia epoki muszą zachwycić miłośników dziewiętnastowiecznego Londynu.
Na podkreślenie zasługuje tu fakt, że autor urodził się w 1947 roku, wciąż żyje i o epoce też musiał najpierw się naczytać, żeby ją tak wspaniale przedstawić. Zwłaszcza warunki życia londyńskiej biedoty - czapki z głów.
Autor trochę przesadził mnożąc trudności przed głównym bohaterem i wymyslając kolejne osoby pretendujące do majątku, ale co tam, najważniejsze, że to się czyta.
Objętość powieści może być odstraszająca w pierwszym momencie, ale myślę, że dacie radę. Książka jest po prostu świetna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

inni czytali