wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 2018
liczba stron: 468
forma: ebook z Legimi
moja ocena: 7/10
Nota wydawcy:
Wielka miłość, wspaniała rodzina i kłamstwa za zamkniętymi drzwiami idealnych domów. Świetnie napisana i mocno angażująca emocjonalnie powieść o przyjaźni i solidarności „drugich żon”, lojalności, zdradzie i przebaczeniu….
Ponad 230 tys. egzemplarzy sprzedanych w Wielkiej Brytanii, numer 1 na liście bestsellerów iBooks, 2 miejsce na liście bestsellerów Kindle’a oraz Kobo, 8 lokata na liście najlepiej sprzedających się e-booków w Amazonie.
Czy zaryzykowałabyś wszystko dla ukochanego? Nawet gdybyś wiedziała, że zrobił coś strasznego?
Życie Lary wydaje się doskonałe. Czuły mąż Massimo, cudowny synek Sandro i piękny dom. Lara jednak wie coś o swoim mężu. Coś, czego nie może nikomu wyznać. W przeciwnym razie Massimo straciłby wszystko, na co tak ciężko pracował przez całe życie: posadę, reputację i syna. Ten sekret sprawia, że małżeństwo staje się dla Lary więzieniem.
Maggie wyszła za mąż za Nico, brata Massimo. Mieszkają razem z dziećmi ze swoich pierwszych związków. Maggie wie wszystko o mężu. Pewnego dnia jednak na strychu znajduje list, z którego poznaje straszną prawdę o pierwszej żonie Nico, Caitlin. Czy ujawni to, czego właśnie się dowiedziała, czy też wybierze milczenie, aby ochronić tych, których kocha? W rodzinie, którą spajają same kłamstwa, za prawdę trzeba będzie zapłacić ogromną cenę.
Miłośniczki powieści Jojo Moyes, Diane Chamberlain, Marleny de Blasi i Petera Pezellego w Kerry Fisher odnajdą pokrewną duszę!
Narobiło się teraz książek o przemocy, że hej, wszyscy nagle chcą pisać o mężach tyranach i żonach ofiarach. Temat ważny i trudny, ale odnoszę wrażenie, że z powodu przesycenia staje się powoli banalny. A przecież nie o to chodzi, prawda?
Spójrzcie, jaką wysoką ocenę dałam tej książce, a mimo to będę teraz ją krytykować.
Za co?
A bo ten mąż jakiś taki niby tyran, a trzęsie się przed mamusią. Tak, wiem, tym wszystkim manipulatorom najbardziej zależy na opinii w oczach innych ludzi. Ale według mnie on za szybko się poddał. Rasowy tyran walczyłby dłużej.
Do żony ofiary się nie przyczepię, bo one zwykle właśnie takie są - na pozór mądre i odważne, a w rzeczywistości są właśnie ofiarami.
Więc w sumie ta książka jest bardzo dobra, a jej największą zaletą jest napięcie, nastrój zbliżającego się zagrożenia, wciąż starałam się nie bać o bezpieczeństwo głównych bohaterek. I właśnie za emocje taka wysoka ocena, bo książki czytam po to, żeby przeżyć jakieś emocje.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
inni czytali
-
Wyszywam sobie powoli, bo nigdzie się nie śpieszę wszak. Gdy mam samo niebo z niewielką liczbą kolorów, to lecę, ale gdy wchodzę w obszar k...
-
Taki tytuł nadała córka mojemu nowemu projektowi.W sumie to nie taki on znowu nowy, bo wyszywam go od 1 listopada. Dane techniczne: tytu...
-
Kiedyś, dawno, dawno temu, prowadziłam bloga o książkach. Miał tytuł "Czytam, więc jestem" i nawet był dość popularny, mogę powied...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz