poniedziałek, 9 września 2019

Winda, Magdalena Knedler

wydawnictwo: Janka 2016
liczba stron: 240
forma: ebook z Legimi
moja ocena: 7/10


Nota wydawcy:
Gospodyni domowa i facet z korporacji, dżentelmen ze Lwowa i dwoje wieśniaków mówiących gwarą, doktorantka i makijażystka, Żyd i Japonka z przeszłością gejszy, zakompleksiona psycholożka, niedoszła zakonnica i ginekolog z prywatną praktyką. I tak – arbitralnie, ale nieprzypadkowo - dobrane grono osób zaczyna żyć własnym życiem; i - co paradoksalne- grupa nie rozpada się, nie pulsuje konfliktami. Staje się wspólnotą. A zbliża ich do siebie tyleż tytułowa winda, z której muszą korzystać, mieszkając w dziesięciopiętrowym bloku we Wrocławiu, co zastosowana z książce perspektywa autorska. Każdy z bohaterów jest oglądany wielokrotnie – od środka i z zewnątrz, ze współczuciem i humorem, z prawem do słabości i ambitnych marzeń, każdy ma szansę na wspomnienia i nasycenie języka charakterystycznymi dla siebie pojęciami i emocjami. W efekcie winda w tej opowieści to nie tylko ów bezduszny mechanizm. To też rodzące się między ludźmi więzi, dzięki którym obcy zamieniają się w swoich, a dziwne na pierwszy rzut oka indywidua w indywidualności - osoby z nadzieją na szczęście i spełnienie.

Dziwna ta książka, ale w pozytywnym sensie. 
Nie lubię opowiadań, ale bo też to nie są opowiadania, ale mogłyby być. Uff, zaplątałam się.
Jest to książkach o bardzo różnych ludziach mieszkających w jednym wieżowcu. I tylko to ich łączy, potem jakieś przypadkowe spotkania w windzie, jakieś sporadyczne pomoce sąsiedzkie. Gdyby nie mieszkali w tym bloku, nigdy by się nie spotkali.
I tak jak nie przepadam za opowiadaniami, bo ledwie się człowiek zżyje z bohaterem, to już się rozstaje, to tak ta książka mi się spodobała.
Więc pozostając wierną autorce, biorę się za jej kryminalny cykl. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

inni czytali